niedziela, sierpnia 10, 2014

Rozdział XVIII

 Dodaję, nadrabiam, czyli ogólnie jest dobrze. Czasowo - niekoniecznie. Muszę przestać pisać kiedy dodam nową notkę, ponieważ i tak nic z tego nie wyjdzie. Staram się także pisać na FF, AO3 i drugim blogu, a to także pochłania trochę czas. Mam nadzieję, że nie mnie na zabijecie. 
 Trochę męczę się już z tym opkiem, ponieważ piszę go już dość długo, ponieważ dwa lata (licząc z przeprowadzką z onetu) i zaczyna mi brakować weny, aby je skończyć, jednakże będę się starać jak tylko można. Nie wiem ile jeszcze rozdziałów napiszę do końca, gdyż pomysł na zakończenie mam od samego początku i nie chcę go zmieniać.
 Co do tego rozdziału, to uważam, że dalej jest za krótki, tak jak każdy inny. Nie wiem dlaczego nie mogę napisać nic dłuższego... Czuję się przez to okropnie, jednak wiem, że gdybym starała się napisać coś dłuższego, to zapewne potrzebowałabym na to wieczność, cierpliwość i Merlina.
 Nie będę już was teraz tak zamęczać...

 Komentujcie, to pomaga w głodzie wena!





  Miłego czytania! :)




~~~

 Poczułem strach. Cholerny, ogarniający mnie strach. Właśnie byłem na granicy życia i śmierci, gdyż przede mną stała osoba, którą do tych czas uważałem za swojego najlepszego znajomego. Ktoś mógłby się uczepić słowa, którego użyłem, określając stopień w jakim go lubię, jednak przyjaciółmi od tego momentu na pewno nie będziemy i raczej się to nie zmieni. Chyba musiałby uratować mi życie kilkanaście razy, choć znając mnie zapewne i to by nie pomogło. Jednak teraz, Regulus stał przede mną, z miną wyrażającą czystą nienawiść, chociaż nie wiedziałem o co mu chodzi i dlaczego mnie zaatakował. Przecież przez ostatnie kilka dni nie mogło stać się nic na tyle złego, żeby mnie zabić. Nawet jeżeli dla większości byłem Smarkeusem, którego w zasadzie m Wtedy wysyczał, co prawda nie tak umiejętnie jak ja, ale zawsze jednak coś:
- Dobrze wiem, co się stało, i że ty maczałeś w tym palce.
- Żebym to ja wiedział, dlaczego się na mnie rzucasz i oskarżasz nawet nie wiem o co - odpowiedziałem szybko, kiedy poczułem, że uścisk różdżki jest lżejszy. Musiałem szukać także sposobu na przeżycie, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy któremuś z Blacków odbije do końca.
- Nie rób ze mnie idioty. Dobrze wiem i ja, i mój pan, że ty z Lucjuszem coś uknuliście coś żeby wyglądał tylko na zmarłego. A wiesz dobrze, że my to wykryjemy. I na pewno dlatego pytałeś tyle na temat mojego pana - prawie wykrzyknął Regulus, wciskając różdżkę jeszcze bardziej w moją szyję. Nie powiem, jednakże czułem się lekko skrępowany i zdezorientowany.
- Każdy z nas widział jego ciało. Na pogrzebie także byliśmy obaj, więc kurwa daj sobie spokój. Poza tym, dużo czasu przed jego zgonem spędziłem z tobą, kretynie - wycharczałem, zastanawiając się nad tym, dlaczego robi ze mnie jakiegoś potulnego pieska, wbijając mnie w ścianę. Szybko przypomniałem sobie, że mam schowany swój magiczny patyk w kieszeni szaty. Nigdy się z nim nie rozstawałem, a nawet rzuciłem na kawałek szkolnego mundurka zaklęcie, aby stworzyło zagrodę na różdżkę, którą widziałem tylko ja.
- Myślę, że coś innego powinno skłonić cię do mówienia... Cru... - w tym momencie do głowy wpadło mi jedno słowo, a dokładniej brzmiało ono Sectumsempra, a skoro mugole mówią, że żyje się raz, pomyślałem, że może być to przydatne zaklęcie.
- Sectumsempra - powiedziałem, machając na oślep różdżką. Nie spodziewałem się takiego biegu wydarzeń, które wydarzyło się po kilku sekundach.
  Z magicznego urządzenia wyleciało kilka czerwonych wiązek, które uderzyły w Black'a, powalając go na ziemię. Myślałem, że było to zaklęcie podobne do tych, które na chwile powalają przeciwnika na kilka minut, jednak na białej koszuli drugiego Ślizgona oraz na kamiennej podłodze zaczęły pojawiać się ślady krwi, a ja zdałem sobie sprawę, że rzuciłem na kogoś z ramienia Voldemorta, zaklęcie, które mogło pozbawić życia. Najgorsze było to, że uczyniłem to w szkole, a Stary Piernik na pewno mógł wykryć sprawcę, jednak żeby jak najbardziej zatuszować ślady na początek udało mi się uleczyć najgorsze rany, których na szczęście, nie było wiele. Po chwili rzuciłem na niego Oblivate, aby nie pamiętał, że to ja prawie go zabiłem, a także o tym, co przed chwilą wydarzyło się w ślizgońskich lochach.
 Wiedziałem, że mogłem go tam zostawić, nie pomagając mu ani trochę, jednakże przypomniałem sobie wszystkie dobre momenty jakie razem spędziliśmy, dlatego postanowiłem go uleczyć i wymazać pamięć.
 Od razu poszedłem w stronę, przeciwną od tej, którą tutaj przyszedłem żeby po chwili usłyszeć krzyk jakiejś dziewczyny, prawdopodobnie musiała ona znaleźć Regulusa. Chciałem się z tym wszystkim przespać.

~~~

  Znajdując się w mojej komnacie, usiadłem na łóżku, zastanawiając się, dlaczego nie zżerają mnie wyrzuty sumienia. Z jednej strony mogło być to spowodowane adrenaliną i złością, która dalej się we mnie gotowała. Czułem, że chciałem się do kogoś przytulić, jednakże nie miałem do kogo; od paru dni miałem myśli, że to, co zachodzi między mną a Potter'em nie powinno mieć prawa bytu. Stałem się zbyt sentymentalny. 
 Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Zgadywałem, że będzie to opiekun naszego domu, dlatego po otworzeniu drzwi nie zdziwiłem się, że to właśnie go ujrzałem przed moimi oczami. Myślałem, że zagadnie mnie o sprawę Regulusa, biorąc pod uwagę, że wiele osób widziało go, idącego za mną. Wtedy, usłyszałem jak mówi:
- Severusie,  chciałbym, abyś został nowym prefektem naszego domu. Mam nadzieję, że się zgodzisz.
- Niestety, wolę odmówić. Nie nadaję się na prefekta, nie lubię ludzi, a także pomagania im. Dlaczego mam być prefektem? W końcu dom Węża ma wiele uczniów, zapewne lepiej nadających się do tej odznaki, aniżeli ja.
- Powinieneś się zgodzić.
- Nie. Powinien to profesor zaproponować komuś lepszemu, niż mi. Taka prawda.
- No dobrze, nie będę nalegał, jednak wiedz, że jeżeli będziesz chciał to zawsze możesz nim zostać. Pragnę cię także zaprosić na kolejne spotkanie Klubu Ślimaka.
- Rozumiem, że z tego nie mogę się wymigać?
- Raczej nie. Tak więc do przyszłej niedzieli. Liczę, że na świąteczne spotkanie przyprowadzisz partnerkę lub partnera, oczywiście w naszym świecie nie ma z tym problemu.
- Oczywiście.
- Ja już się oddalę. Dobranoc, Severusie - powiedział Slughorn, po czym odszedł w stronę drzwi innego z uczniów.

 Od razu przyszła mi do głowy myśl, że jestem idiotą, ponieważ zgadzam się na takie idiotyzmy. I cholera, miałem przyprowadzić kogoś ze sobą. Świetnie, normalna kurwa, świetnie.

~~~